Niedziela, 24.09.2017

fbinstalktw

Językiem po asfalcie

Joanna Neumann
Słownik języka polskiego, red. M. Szymczak
Fotografia: Joanna Neumann Słownik języka polskiego, red. M. Szymczak

Ogólna reguła jest taka, że kiedy opadnie już kurz wyścigu i widzimy zwycięzców zachowujących się jak przegrani (i na odwrót), to powinniśmy zachować daleko idącą ostrożność w stosunku do okoliczności, które cały ten kurz podnoszą. (Robert Cialdini)

Choć padło już magiczne veto ze strony prezydenta, to nadal nie milkną echa wydarzeń związanych z ustawą o sądownictwie. Jedni świętują, inni zachowują ostrożność i obserwują rozwój wypadków. Czy w emocjach walki o niezawisłość sądów nie posunęliśmy się za daleko? Co stało się z naszym językiem? Gdzie jest granica wyczucia poprawności wypowiedzi? Czy w takiej chwili można być obiektywnym?

Język sięgnął bruku

Polszczyzna ma ogromne możliwości słowotwórcze, liczne zapożyczenia z innych języków. Obok samego języka ogólnego istnieją gwary ludowe, odmiany zawodowe, środowiskowe oraz języki tajne. Nie jest ona jednolita. Jak pisze Rada Języka Polskiego przy Polskiej Akademii Nauk:

Polszczyzna ciągle się zmienia – słowa przychodzą i odchodzą, zmieniają swoje znaczenia, wchodzą w skład związków frazeologicznych (a więc zaczynają tworzyć nowe byty językowe), nie sposób więc policzyć jej słów.

W ostatnich wydarzeniach widać, że pomimo ogromnych możliwości języka polskiego, w polityce i mediach używa się zwrotów o nacechowaniu pejoratywnym. O zjawisku brutalizacji językowej wspomniała Rada w niedawnym oświadczeniu:

Od kilku miesięcy obserwujemy postępującą brutalizację języka wystąpień publicznych i coraz częstszą manipulację językową w publicznej narracji. Brutalizacja polega na używaniu słów z dolnego rejestru języka pospolitego, na pograniczu wulgarności. Przykładów nie ma powodu przytaczać, gdyż sprzyjałoby to upowszechnianiu tego typu słownictwa. (...)

Równie wielki sprzeciw wywołują nadużycia językowe, polegające m.in. na arbitralnej zmianie znaczeń słów, nadawaniu nacechowania ekspresywnego wyrazom dotąd nienacechowanym, w tym terminom specjalistycznym, które powinny opisywać rzeczywistość w obiektywny sposób, a także posługiwanie się wartościującymi etykietami i stereotypami w odniesieniu do przeciwników politycznych. Prowadzi to do naruszenia podstawowych zasad etyki słowa, a także powoduje rozprzestrzenianie się języka publicznego niepozwalającego na dialog społeczny i porozumienie, a – wręcz przeciwnie – jątrzącego i zaostrzającego spory. Wszelkie nieporozumienia zaczynają się od słów, bowiem już od dawna wiadomo, że to słowa kształtują rzeczywistość, przedstawiając ją w określony sposób. 

Dlatego Prezydium Rady Języka Polskiego stanowczo apeluje do polityków i dziennikarzy o zaprzestanie używania wyrazów brutalnych, deprecjonujących osoby i instytucje, określeń nacechowanych dużym ładunkiem ekspresji oraz niemanipulowanie znaczeniami wyrazów.  Jesteśmy przekonani, że wszelkie sądy i oceny, nie mówiąc już o relacjonowaniu faktów, można wyrazić językiem etycznym i estetycznym, polszczyzną kulturalną i pozbawioną elementów brutalnych.

Postępująca brutalność językowa stała się bardzo powszechna. W minionym czasie jej granice uległy przekroczeniu, a dyskusja publiczna sięgnęła bruku. Nim wulgaryzacja sięgnęła pamiętnego wtorkowego zenitu, słyszeliśmy, że ustawa jest „puczem”. Zgodnie ze "Słownikiem języka polskiego" pucz to «zamach stanu dokonany przez grupę wojskowych». Jak mówi dr Adam Warzecha z Zakładu Socjolingwistyki i Społecznych Praktyk Komunikowania UŚ: - Protesty przeciw rządowi są zgodne z prawem i mają charakter obywatelski i pokojowy. Zamachem stanu są natomiast niekonstytucyjne działania rządu. Jednak też nie można nazwać ich puczem.

Celem tych zamienni jest polaryzacja i militaryzacja języka, a w efekcie społeczeństwa. Ten mechanizm propagandowy omawiał Stanisław Barańczak. Kolejnym, stosowanym nagminnie, narzędziem manipulacyjnym jest odbiór bezalternatywny połączony z emocjonalizacją przekazu, który prowadzi do wykluczenia z języka, czyli z jego wspólnoty, społeczeństwa, narodu np. pamiętny „gorszy sort”, „lewaki” czy „mohery”. - Od dawna politycy nadużywają słów, zwrotów, które nie są stosowne. Z czasem te słowa powszednieją, a zatem, by podkreślić coś nowego, trzeba powiedzieć to jeszcze dobitniej. Ostatnia sytuacja jednak zabrnęła za daleko – mówi dr Krystian Dudek, właściciel Instytutu Publico, trener z zakresu komunikacji i PR, dyrektor Instytutu Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej WSH.

Zaczęło się od głosowania nad ustawą

sejmŻródło: sejm.gov.pl - autor Rafał ZambrzyckiW czasie wtorkowej debaty nad ustawą, były minister sprawiedliwości, Borys Budka (PO) w swoim wystąpieniu na mównicy zwrócił się bezpośrednio do Jarosława Kaczyńskiego: - Dopóki był świętej pamięci Lech Kaczyński, pan nie odważył się podnieść ręki na wymiar sprawiedliwości, bo na szczęście był ktoś, kto rozumiał, na czym polega trójpodział władzy. Prezes PiS odpowiedział na jego słowa: - Wiem, że boicie się prawdy, ale nie wycierajcie swoich mord zdradzieckich nazwiskiem mojego świętej pamięci brata, zamordowaliście go, jesteście kanaliami!

Czy taki „wybuch emocji” można usprawiedliwiać opozycyjną prowokacją, o której mówił w Telewizji Republika Adam Borowski, przewodniczący Klubu „Gazety Polskiej”? - Na pewno to wystąpienie przejdzie do historii, jako najbardziej agresywne w polskim parlamentaryzmie – mówi Adam Łaszyn, prezes Alert Media Communications. – Pojawiły się nawet opinie określające te słowa, wręcz jako „chamskie”. Jak mówiono, za takie zostałyby bowiem uznane w każdym niepatologicznym środowisku. Z drugiej strony zwolennikom a tym bardziej wyznawcom Prezesa PiS taki wybuch agresji może i będzie się wydawać uzasadniony, usprawiedliwiony, ba!, konieczny – dodaje Łaszyn.

Powyższą opinię podziela również dr Krystian Dudek. Dodaje on również: - Wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego nie zniechęci jego przeciwników – a wręcz przeciwnie. Użycie tak radykalnych słów miało na celu podkreślenie wagi sytuacji. Już w pierwszych sondażach można było zauważyć, pozycja PiS uległa wzmocnieniu, a nie oczekiwanemu osłabieniu.

Mowa ciała nie tylko zdradziła emocje jakimi kieruje się Kaczyński, ale również wzmocniła jego przekaz.

- Emocje motywują go do działania, a emocje są też najszybciej zapamiętywane i rozumiane przez wyborców – mówi Krystian Dudek.

Interpretacja gestów zależy od interpretującego i kontekstu w jakim ich użyje – tak było z „agresywna twarzą” Kaczyńskiego, którą uznano za objaw choroby psychicznej. - Nie możemy mówić tu jednoznacznie o chorobie psychicznej – mówi Jakub Banaś, psycholog kliniczny. – Proces diagnostyczny danego schorzenia odbywa się na linii pacjent – lekarz, a nie społeczne domysły – specjalista. Możemy mówić o żałobie, której Jarosław Kaczyński jeszcze nie przeżył do końca i dodatkowo ją potęguje np. miesięcznicami. Jednak żałoba nie tłumaczy użytego języka i określeń – podsumowuje Banaś.

Chodzi mi o to, aby język giętki/ Powiedział wszystko, co pomyśli głowa

Zauważmy z jaką łatwością obu stronom sporu przychodzi agresja słowna, groteskowe obelgi, które powielają później media. Nie tylko władza zniszczyła język wypowiedzi, protestujący też. Przyjrzyjmy się sloganom na transparentach: „Precz z PiSlamem”, „Mentalne wieśniactwo”, „Kurdupel, gnom i karzeł”, „Schizofrenik”, „LiliPutin”. To wszystko to nie, jak zwykło się usprawiedliwiać takie zachowanie, „drobna gafa”, a brutalizacja języka. W ostatnich dniach bardzo silnie odczuliśmy ten trend. Określenia użyte w programie „Nie da się ukryć”, prowadzonego przez Ewę Bugałę oraz w serwisie internetowym Telewizji Republika: „Barbarzyńcy”, „UBywatele”, „KODomici” nie mieszczą się w standardach etyki dziennikarskiej.

- W debacie publicznej często stosowane są leksemy silnie nacechowanie emocjonalne – mówi dr Adam Warzecha. – Profesjonalizm w dziennikarstwie polega m.in. na wyraźnym oddzieleniu faktów i analiz od komentarzy i interpretacji. Dziś to się zatarło. Niekiedy dziennikarz jest jednocześnie rzecznikiem, politycznym aktywistą czy lobbystą – kontynuuje Warzecha.

Dziś nie dziwi fakt, że dziennikarz jest nieobiektywny. - Środowisko zawodowe dziennikarzy polaryzuje się i radykalizuje podobnie jak wiele innych grup zawodowych. Zawęża się neutralny lub chwiejny środek tak w elektoracie, jak i różnych grupach zawodowych. Zwłaszcza tych uczestniczących w życiu państwowym, publicznym, czy społecznym. A dziennikarze wprost zajmują się tymi różnicami, więc to naturalne, że angażują się – mówi Łaszyn.

Jednak nie o to w tym zawodzie chodzi. Dziennikarza powinien cechować obiektywizm, którego w mediach brakuje. Ostatnie wydarzenia idealnie pokazały, że dziennikarz nie relacjonuje, czy analizuje sporu, on go komentuje. Przyjrzyjmy się wybranym rozmowom na Twitterze.

Bartosz Węglarczyk z Onetu skomentował sytuację: - Generalnie zgódźmy się co do jednego - od dziś można z mównicy sejmowej bezkarnie nazywać ludzi kanaliami. Taka nowa estetyka parlamentarna. Po tej wypowiedzi rozgorzała dyskusja. Wojciech Mucha z „Gazety Polskiej odpowiedział: - Bartek, walą w klatkę z Kaczorem od lat. Ile byś wytrzymał, słysząc codziennie, że plujesz na tragicznie zmarłe rodzeństwo? O to im chodziło. Węglarczyk nie pozostawił komentarza bez odpowiedzi: - Ja bym nie wytrzymał, dlatego nie pcham się do polityki. Jak ktoś chce być chirurgiem, a mdleje przy krwi, to się nie pcha, nie?

Innym ciekawym sporem może być rozmowa twitterowa między Krzysztofem Feusette ("W Sieci"), a Łukaszem Warzechą ("Do Rzeczy").

Naczelny Newsweeka w swoich postach określił Kaczyńskiego jako "kompletnego wariata", "średnio poczytalnego." 

Redaktor TVP - Dawid Wildstein uznał, że zachowanie prezesa PiS jest uzasadnione. Wildstein zauważył też, że oprócz ostrych słów z mównicy sejmowej, równie niestosownie wobec dziennikarza zachował się Adam Michnik, gdy zapytano go o jego brata:

Czy Adam Michnik mógł się zachować tak wobec innego dziennikarza? - Nie ma usprawiedliwienia dla jego zachowania. Brak nam obecnie autorytetów, dziennikarstwo staje się tabloidalne. Niestety wszyscy używają podobnych metod i niestosownego języka, zatem odbierają sobie prawo do krytyki innych – podsumowuje Dudek.

Ratunek czy atrapa?

adudaZródło: Kancelaria Prezydenta RP (prezydent.pl) - autor Michał JózefaniakW sprawie reformy głosy zabrali również prezydent Andrzej Duda i premier Beata Szydło. Prezydent w swoim wystąpieniu zapowiedział, że nie podpisze ustawy jeśli Sejm nie przyjmie zaproponowanej przez niego nowelizacji. Jego orędzie, podobnie jak ogłoszenie dwóch wet, wielu odebrało jako zmianę postawy i sprzeciw wobec partii z której się wywodzi. Czy aby na pewno? - Prezydent wielokrotnie udowodnił, że nie jest autonomiczny. Jaskółka dwóch vet wiosny nie czyni. Urzeczywistnienie jego autonomii ujrzymy wtedy, gdy rzeczywiście zacznie prowadzić własną politykę, która nie będzie serwilistyczna wobec PiS częściej niż od święta. Reguły działania PiS są wszak takie, że tam nie ma miejsca na alternatywną politykę, autonomiczne podejście. "Kto nie z nami - przeciw nam". A problem Prezydenta Dudy polega na tym, że samo poparcie PiS to za mało, by wygrać drugą kadencję. I właśnie dlatego Andrzej Duda może przez najbliższe trzy lata udawać autonomię poprzez pozorowane akty samodzielności – mówi Łaszyn. Podobnego zdania jest specjalizujący się w wystąpieniach publicznych dr Krystian Dudek, który dodaje: - To zachowanie to pojedynczy przebłysk i nie robiłbym z tego faktu wydarzenia na miarę zmiany kierunku polityki prezydenta.

bszydloŻródło: Kancelarii Prezesa Rady Ministrów (kprm.gov.pl)Również Beata Szydło wygłosiła stosowne oświadczenie o reformie. Przez odbiorców wystąpienie zostało odebrane jako „chłodne”, „sztuczne i wyuczone”. - Premier Beata Szydło nigdy nie była wulkanem ekspresji. Jej ograniczony wachlarz środków wyrazu idzie w parze z jej rzeczywistym znaczeniem politycznym i decyzyjnym. Widać tu spójność. Orędzia Pani Premier to narzędzie komunikacyjne obozu władzy, a nie platforma dialogu szefa najważniejszego organu władzy wykonawczej ze społeczeństwem. Jej jednokierunkowa komunikacja skierowana jest do twardego trzonu wyborców PiS, a nie całej populacji. Pani Premier tłumaczy swemu elektoratowi jak jest i dlaczego „ci drudzy” robią, co robią, a nawet łaja Prezydenta. To zamknięty komunikacyjnie krąg – komentuje Adam Łaszyn.

Opozycja marszem walczy

protest

Gdy obóz władzy chce wyciszyć spór, opozycja obudziła się do walki i rozpoczęła organizacje codziennych marszy, wieców i przemówień do narodu. - Emocje uliczne znacznie bardziej mobilizowane są przez hasła walki o coś, niż o utrzymanie status quo – podkreśla Łaszyn.

Codzienna obecność w mediach społecznościowych, liczne wywiady to tylko niektóre narzędzia jakimi posługiwała się opozycja. - W sytuacji, gdy ograniczane są prawa obywatelskie, niekonstytucyjnie zmieniany jest ustrój opozycja powinna być wręcz nadaktywna. Błąd ze strony szefa PO polegał na „obrandowaniu” swych działań mianem „totalnej” opozycji. To określenie o fatalnych konotacjach. Słowa mają ogromne znaczenie. Choćby tu widać poważne braki w – nazwijmy to - „intuicji” komunikacyjnej niektórych liderów opozycji – wskazuje Adam Łaszyn. Część odbiorców interpretowała te czynności jako „sztuczki PR-owe, przed kolejnymi wyborami”.

- Public relations nie polega na żadnych sztuczkach. To po prostu sprawne zarządzanie relacjami między jakąś organizacją a jej otoczeniem. Nie ma tu miejsca na tanie chwyty – mówi Adam Warzecha.

Zaangażowanie osób publicznych w walce w słusznej sprawie nie jest czymś nowym. - W wielu krajach osoby publiczne angażują się politycznie. Akcentowanie tego ma sprzyjać zjednywaniu kolejnych osób i pokazywanie po jakiej stronie są „autorytety” wyborców. Nie zapominajmy jednak, że najbardziej masowe narzędzie czyli TVP jest w rękach partii rządzącej, gwarantując duże zasięgi i przekazywanie swojej narracji wyborcom. A to znacznie osłabia opozycję – podsumowuje Dudek.

W tym opozycyjnym buncie brakuje lewicy. - Na polskiej scenie politycznej lewica jest martwa. Co gorsza to jej rozkład (SLD versus Partia Razem) wciągnął polską scenę polityczną w cmentarny dół wszechwładzy PiS. To czują tak wyborcy, jak i politycy z aspiracjami, dlatego trzymają się od lewicy z daleka – podsumowuje Adam Łaszyn. Z kolei Krystian Dudek dodaje: - Może lewica nie wierzy w akcję z PO i .Nowoczesną na czele lub nie chce być polityczną przystawką. W opozycji mimo pozorów każdy gra na siebie i jeśli tylko jakaś partia poczuje, że może cokolwiek zdziałać samodzielnie – na pewno nie będzie oglądać się na aktualnych sojuszników. Dzisiaj jednoczy ich nieco wspólny wróg, ale cel uświęca środki.

A gdy kurz sensacji opadł

I prezydent ogłosił veto dla dwóch, z trzech ustaw. Nastał czas, powiedzmy spokoju. Światło dzienne ujrzało kilka podpisanych ustaw o podwyżkach, między innymi: wody, paliwa, czy energii, a także nowelizacja prawa eksmisyjnego. Język publicznych wystąpień jakby trochę zelżał…

Z charakterystycznym dla siebie poczuciem humoru, posłanka Krystyna Pawłowicz powiedziała do dziennikarza Onetu, wychodząc z Sejmu: - Weźmiemy się za was. Wy jesteście kłamczuchy.

Materiał: Onet News

Nie żartowała – prezes PiS, Jarosław Kaczyński ogłosił, że ruszają równoległe prace nad ustawami dotyczącymi mediów: - W krótkim czasie sprawa sądów zostanie załatwiona; to oznacza, że kolejne najważniejsze sprawy, które mamy jeszcze do załatwienia, jak dekoncentracja mediów, też będą załatwione, choć będzie wielki opór.

Prezes Alert Media Communications ocenia, że media są na liście przedwyborczych spraw PiS: - Po stanowiskach w administracji i spółkach Skarbu Państwa, po prokuraturze, Trybunale Konstytucyjnym, sądach. Zwłaszcza zapanowanie nad tymi ostatnimi zamknie zestaw narzędzi niezbędnych do wzięcia w karby i media, które stwarzają obecnej władzy najwięcej problemów. Wszystko wskazuje, że czeka nas bardzo ciekawa batalia o media – podsumowuje Łaszyn.

PATRONATY REDAKCJI

« Wrzesień 2017 »
Pn Wt Śr Czw Pt Sb Nie
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  

Przekrój Biznesu

Przy ratowaniu życia małych pacjentów potrzebny jest nie tylko profesjonalizm, ale i pieniądze. Firma WIŚNIOWSKI kontynuuje swoje działania w obszarze społecznej odpowiedzialności biznesu. W pierwszy poniedziałek września odbyła się konferencja, która zainaugurowała akcję „Razem ratujmy małe serduszka”. Firma WIŚNIOWSKI organizuje i koordynuje przebieg całej kampanii społecznej. Jej istotą jest zebranie funduszy dla celowej fundacji Schola Cordis, która wspiera innowacyjną Klinikę Kardiochirurgii Dziecięcej w Krakowie i jej małych pacjentów, niejednokrotnie cudem wyrwanych z rąk śmierci. Akcję objęło swoim patronatem radio RMF FM oraz Dobry Tygodnik Sądecki. Najnowsza akcja to nie pierwsze działanie tego przedsiębiorstwa na rzecz społeczeństwa. Istota kampanii polega na kreatywnej współpracy firmy z jej Partnerami Handlowymi. Ci z nich, którzy zdecydowali się na uczestnictwo w akcji, przekażą na szczytny cel 0,5 proc. obrotu z firmą WIŚNIOWSKI, realizowanego w ciągu trzech miesięcy,...

Andrychowska Fabryka Maszyn S.A. to jedno z najstarszych polskich przedsiębiorstw. Firma powstała w 1946 roku i od ponad 70 lat jest czołowym polskim producentem obrabiarek. Rozmawiamy z Arturem Bartkowiakiem, Prezesem Zarządu AFM DEFUM. W ubiegłym roku AFM DEFUM obchodziła jubileusz 70-lecia. Czy jest pan w stanie wskazać szczególne momenty w historii firmy? Niewątpliwie ważnym momentem z formalnego punktu widzenia był rok 1946 – kiedy znacjonalizowano prywatne przedsiębiorstwo Ludwika Cytlinga i nadano mu nazwę Andrychowskiej Fabryki Maszyn. Ten okres uważa się za formalną datę powstania Firmy o obecnej nazwie. Z punktu widzenia obecnego kształtu przedsiębiorstwa i jego dorobku, istotne były przede wszystkim momenty związanie ze wzbogacaniem wiedzy i doświadczenia zakładu. Od początku AFM specjalizowała się w produkcji tokarek. Przełomowym momentem był rok 1976 i pozyskanie kontraktu na produkcję tokarek sterowanych numerycznie dla Firmy Boehringer. To wyzwanie przyniosło bezcenne...

Nowoczesna platforma komunikacji Evenio łączy urząd z mieszkańcami. W Sierakowicach już doceniono jej funkcje, a teraz z aplikacji będą mogły korzystać kolejne gminy. O jej wdrażaniu i rozwoju rozmawialiśmy z Mariuszem Laską, kierownikiem Referatu Ochrony Środowiska w Urzędzie Gminy Sierakowice. Jak przebiegał dotychczasowy rozwój aplikacji Evenio? Aplikacja rozwijała się od 2015 roku. Wówczas był to tylko moduł związany z wywozem odpadów. Od 2016 r. zaczęła działać w większym formacie. Na początku chcieliśmy pomóc mieszkańcom, aby nie umykały im terminy wywozów śmieci. Reforma śmieciowa, która się pojawiła, wygenerowała kolejne frakcje odpadów, które trzeba było zbierać. Skorzystaliśmy z rozwiązania, jakie umożliwia aplikacja Evenio, wprowadziliśmy do niej harmonogram wywozu odpadów i to był nasz główny cel. Potem okazało się, że tę aplikację można równie dobrze wykorzystać do przekazywania informacji dotyczących gminy, więc rozszerzyliśmy to o kulturę, informacje gminne i...

Dach nad głową to jedna z najważniejszych potrzeb każdego człowieka. Tymczasem dach dachowi nierówny, dlatego warto zainwestować w najwyższej jakości dachówki renomowanej marki, takiej jak Gerard Roofing Systems. Nowoczesne technologie i wysoka jakość – to dewizy, jakimi kieruje się firma Gerard, która już 60 lat jest innowatorem w zakresie powlekanych, wytłaczanych dachówek metalowych z posypką skalną i największym producentem na świecie, z czteroma zakładami produkcyjnymi (w Nowej Zelandii, Stanach Zjednoczonych, Malezji i na Węgrzech). W Polsce firma Gerard obecna jest już od ponad 25 lat, co zaowocowało szeroką i doświadczoną bazą przeszkolonych dekarzy oraz zespołów sprzedażowych i serwisowych, jak również bogatą bazą obiektów referencyjnych. Na samym tylko Podhalu blisko 10 000 domów pokrytych jest blachodachówką Gerard Corona, podobnie jest z największymi i prestiżowymi hotelami, restauracjami, jak i tysiącami domów w całej Polsce. Pionierską technologią, jaką może sie...

Już od dłuższego czasu można zauważyć trend budowy przestrzeni handlowych na nowych osiedlach mieszkaniowych. Taki stan rzeczy to rozwiązanie korzystne zarówno dla potencjalnych inwestorów, jak i przyszłych mieszkańców. Osoby planujące własny biznes, otwierając lokal na nowo powstającej inwestycji, zyskują spore grono klientów, lokatorzy zaś – podstawowe usługi mają na wyciągnięcie ręki. Powstające od 2012 roku osiedle Nowe Ogrody sukcesywnie poszerza swoją ofertę - stawia kolejne funkcjonalnie zaprojektowane mieszkania oraz lokale usługowe. W ramach pierwszych dwóch etapów powstało łącznie 158 mieszkań, które otrzymały prawomocne pozwolenie na użytkowanie i zostały przekazane w ręce mieszkańców. Najemców zyskały również lokale handlowe. Wszystkie zostały skomercjalizowane, a na osiedlu pojawiły się dodatkowe usługi. Obecność dyskontu spożywczego, salonu kosmetycznego, salonu fryzjerskiego oraz licznych gabinetów lekarskich podniosły atrakcyjność osiedla. – Możemy już mówić, że na...

Lokalny potencjał
06.06.2017

Już od dłuższego czasu można zauważyć wśród przedsiębiorców pewien trend dotyczący lokalizacji inwestycji. Coraz częściej właściciele firm decydują się na budowę nowych fabryk i zakładów w Polsce północno-wschodniej. Przyczyny takiego stanu rzeczy są oczywiste. Przykładem regionu, który od momentu transformacji ustrojowych i szeregu reform gospodarczych, zmienił się nie do poznania jest dawne województwo suwalskie. 20 lat temu tę część kraju nazywano Polską B. Wydaje się, że zastosowanie tam narzędzi wspierających gospodarkę, przyniosło oczekiwany skutek. I nie tylko dla samego regionu, ale też dla przedsiębiorców. Co dzisiaj przyciąga inwestycje do Polski północno-wschodniej? Przede wszystkim pracownik. Coraz częściej mówi się o rynku pracownika. Pracodawcy mają coraz większy problem ze znalezieniem odpowiednio wykwalifikowanej kadry. W województwie podlaskim, czy warmińsko–mazurskim ten problem, nawet jeśli występuje, to w znacznie mniejszej skali niż w innych częściach kraju....

W ostatnich miesiącach ustawodawca i organy administracji państwowej dość często poruszały tematy bliskie działalności TFI, jak na przykład nowelizacja ustawy o funduszach inwestycyjnych (UFI), opodatkowanie niektórych dochodów funduszy, czy MIFID II. Najgłośniej jednak mówi się ostatnio o konsekwencjach zmiany UFI w zakresie objęcia jej zakresem tak zwanych Alternatywnych Spółek Inwestycyjnych. O mechanice zmian i ich wpływie na rentowność obecnie funkcjonujących przedsięwzięć, rozmawialiśmy z Tomaszem Bedla, Wiceprezesem oraz Dyrektorem Departamentu Prawnego w Copernicus Capital TFI S.A. Najważniejszym efektem ustawowych zmian jest obowiązek uzyskania zezwolenia lub rejestracji w Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) do 4 czerwca br. przez spółki, które zebrały lub zamierzają zebrać aktywa od wielu inwestorów w celu ich lokowania zgodnie z określoną polityką inwestycyjną, jako tzw. Alternatywne Spółki Inwestycyjne (ASI). Jest to nowa rynkowa kategoria, do której zaliczają się tak...

W dniu 4 czerwca 2016 roku weszła w życie nowelizacja ustawy o funduszach inwestycyjnych z dnia 31 marca 2016 r. W wyniku nowelizacji, na spółki prawa handlowego, które prowadziły działalność inwestycyjną jako fundusze venture capital lub private equity w oparciu o przepisy Kodeksu spółek handlowych, zostały nałożone nowe obowiązki regulacyjne, a same spółki zostały objęte nadzorem Komisji Nadzoru Finansowego (KNF). W świetle nowych przepisów podmioty te muszą uzyskać status Alternatywnych Spółek Inwestycyjnych (ASI). Jak podkreśla radca prawny Michał Reszka z Exentis Kancelarii Adwokatów i Radców Prawnych specjalizującej się m.in. w prowadzeniu postępowań przed KNF - Zakres podmiotów objętych regulacją zdecydowanie wykracza poza standardowe skojarzenia co do podmiotów rynku kapitałowego . Za spółkę ASI może być potraktowana każda spółka, która zebrała lub zamierza zebrać aktywa od wielu inwestorów w celu ich lokowania zgodnie z określoną polityką inwestycyjną. Każda taka spółka...

WIG20 / WIG

Kursy walut

Zaloguj się

Lub zaloguj się ze swojego konta:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Logując się ze swojego konta zgadzasz się z postanowieniami Regulaminu portalu.

Zapisz się do newslettera

Chcesz być na bieżąco? Zapisz się do naszego newslettera

Napisz do Nas!